za dwadzieścia trzy dni mija rok...



rok lęków, rozpaczy, żali, niepewności, zazdrości i niechcący ranionych uczuć.

rok wzlotów i upadków, momentów kiedy mieliśmy już siebie dość, kiedy myśleliśmy, że dalej nie damy rady.

ale i rok momentów kiedy nie mogliśmy się sobą nacieszyć, kiedy drżało się przy każdym dotyku a usta były tak cudownie miękkie, kiedy bycie obok siebie, nawet bez słów, było niezbędne do życia.

brak powietrza? co to jest w porównaniu do braku Ciebie...

rok takiej miłości, o której istnieniu wcześniej nie wiedziałam, której nie można sobie nawet wyobrazić.

dzięki Tobie nauczyłam się akceptować siebie, kochać, wybaczać i ufać... być cierpliwą i bezinteresowną pod każdym względem.

nauczyłam się żyć.

dziękuję Ci.
kocham Cię.


2007-08-02 13:43:46 skomentuj (3)
1.12.2006

Juz grudzien, za 3 tygodnie do Polski na swieta. Egzaminy.
6 grudnia z francuskiego, 7 grudnia z rosyjskiego, 13 grudnia ustny z francuskiego, 15 stycznia z rosyjskiego znowu, 18 z historii Rosji. tego ostatniego boje sie najbardziej, ale jeszcze ponad miesiac czasu, wiec mam nadzieje ze zdaze przeczytac pare ksiazek. I bedzie po sesji :) mojej pierwszej w zyciu ;)

Moje urodziny nie minely zbyt ciekawie, poniewaz w szpitalu. Dwie godziny przed impreza Marcin dostal telefon, ze kolega mial wypadek w pracy i jest w szpitalu. Pojechalismy tam wszyscy, czekalismy az zrobia mu operacje i chcielismy sie z nim zobaczyc, no ale byl pod narkoza wiec wrocilismy kolejnego dnia, i nastepnego tez, i tak spedzilismy kilka dni w szpitalu. Czuje sie juz lepiej, na szczescie, ale moze miec problemy z chodzeniem bo paskudnie polamal sobie noge.
Wiec moje przyjecie urodzinowe przenieslismy na nieokreslona date, ale jeszcze bedzie. Moje slonko sprawilo mi cudowny prezent i sprawilo, ze ten dzien byl naprawde wyjatkowy, mimo ze tak nieszczesliwy :)

To ja bede wracac do francuskiego.
Milego dnia wszystkim zycze :)

2006-12-01 15:08:09 skomentuj (1)
15,11,2006

Niesamowite jest jak Jego osoba ma cudowny wplyw na moja wizje swiata. Wszystko dzieki Niemu wydaje mi sie lepsze i latwiejsze.
Kiedy ostatnio spalam bez Niego w naszym pokoju, wcale nie wydawal sie on taki nasz, byl duzy, pusty i zimny. Kolejnej nocy, z Nim obok, byl znowu pelen uroku i ciepla.

Zaczynam rozumiec ta magie wspolnej drogi przez zycie.

2006-11-15 13:51:34 skomentuj (2)
piatek 13-tego
Juz pazdziernik, jesien, miesiac na uniwerku. jest super. jestem zafascynowana Rosja, jej jezykiem i historia. poki co, kocham moje studia. i jest mi dobrze.
moje sloneczko ma jutro urodzinki, wiec mam nadzieje, ze bedzie to dla nas bardzo mily dzien. dobrze ze wypadlo w sobote:)
i tyle. jestem bardzo szczesliwa i zadowolona z mojego zycia tutaj.

to niestety jest juz moja ostatnia notka na tym blogu.
nie mam na to czasu, nikt i tak nie czyta, wiec jaki sens.
pozdrawiam wszystkich mocno :)
2006-10-13 12:28:25 skomentuj (3)
15 wrzesnia

za trzy dni zaczynam studia. jeszcze przedwczoraj bylam zalamana i przerazona, bardzo, naprawde bardzo balam sie ze nie dam sobie rady z jezykiem, przerazalo mnie poznawanie tylu nowych ludzi i powrot do nauki. teraz jestem podekscytowana i nie moge sie doczekac.
ehh te moje zmiany nastroju ;)
ale teraz bede wazniara studentka :P
ciekawe jak to bedzie, wrocic do nauki. jestem tak glodna wiedzy po tych dwoch latach przerwy, ze mysle, ze zrobie tam rzez na tym uniwersytecie :)

tak jak pisalam - przenosze gory. jestem wprawdzie biedna, nie mam stalej pracy, tylko dorywcza, oszczednosci mi sie koncza i nie wiem czym bede placic za mieszkanie za pare miesiecy, jak zostane bez kasy, ale jakos dam rade. nie ma teraz przeciwnosci, ktorych nie moglabym pokonac.

zreszta moje kochanie jest dla mnie duzym wsparciem, kims, kto sie o mnie troszczy i nie pozwoli zeby stala mi sie krzywda, a to juz wiele, taki komfort psychiczny. dzieki niemu, i nauce, czuje sie mocna i szczesliwa jak nigdy.

mam nadzieje, ze u wszystkich, ktorzy to jeszcze czasem czytaja, tez wszystko gra i zycie plynie beztrosko, pozdrawiam i caluje mocno.
do przeczytania.

2006-09-15 12:45:49 skomentuj (2)
cd

oj to sheffield. z kazdym dniem coraz bardziej mnie zaskakuje i coraz bardziej lubie tutaj byc.

mam piekny pokoik w ogromnym domu, za trzy tygonie zaczynam studia, mam tutaj moja kamilke - coz za zbieg okolicznosci. przeciez mogla jechac do pracy do londynu, manchesteru, znowu do llandudno. a ona znalazla sie w sheffield. a ja tutaj akurat dostalam sie na studia. zawsze bylysmy blisko, ale teraz to chyba jak nigdy. ciesze sie bardzo ze mam ja tutaj.
ale nie moge pominac innych znajomych. ludzi ktorych poznalam tutaj a mam wrazenie jakbym znala ich od zawsze. nigdy nie sadzilam ze mozna tak pokochac ludzi w tak krotkim okresie czasu. i tyle imprezowac ;)
kolejny plus. zaczynam odczuwac co to jest zycie studenckie. w koncu, po dwoch latach niedosytu.
no i marcin.
od pol roku zastanawiam sie, dlaczego wlasnie sheffield, dlaczego los zaprowadzil mnie tutaj. teraz juz chyba wiem, a przynajmniej znam jeden z glownych powodow.
Buzi dla mojego skarba! :*

nie mam pracy, chyba z lenistwa, boje sie studiow i mam jak zawsze wiele watpliwosci. ale zarazem jestem taka szczesliwa i czuje, ze nastal dla mnie okres, kiedy bede mogla gory przenosic.

Pozdrawiam wszystkich!! :*

2006-08-29 15:21:19 skomentuj (2)
z walki w wielkim miescie

wyjazd jakos przezylam, jestem tutaj juz 5 dzien i jest ok. Pierwsze 4 noce zatrzymywalam sie w guest house, niestety,bo drogo mnie to kosztowalo no ale nie bylo innego wyjscia. teraz na szczescie mieszkam juz w moim nowym domu. udalo mi sie szybko znalezc. nie spodziewalam sie, ze tak szybko pojdzie. ale gdzie by czlowiek nie poszedl, wszedzie tylko "student accommodation" i numery telefonow. na szczescie dla mnie :)
wiec dzwonilam i dzwonilam i dzwonilam. tutaj nie odbierali, tutaj nie mieli juz miejsc, tutaj znowu za drogo. az w koncu znalazlam to ogloszenie - "claire szuka wspollokatorow, 2 pokoje bla bla bla". bardzo mi sie to spodobalo,nie wiem czemu, moze dlatgo, ze w koncu jakies imie, takie to bardziej przyjazne niz "student accommodation". wiec zadzwonilam,okazalo sie ze claire juz nikogo nie szuka, ale dala mi inny numer tel i tak wyladowalam w ogromnym domu z 5 facetami. ja tam nie narzekam, jest ok, mile chlopaki, jak narazie ;)
teraz, jak mam juz gdzie mieszkac, moge zajac sie szukaniem pracy i sprawami zwiazanymi z uniwersytetem.

no a miasto jest bardzo fajne. duze. nie to co llandudno, mala wioseczka. czuje sie teraz jak wiejska dziolcha, ktora wypuscili do wielkiego miasta i nie umie nawet przejsc przez ulice. powaznie. taki tu ruch, ogromne ulice. zawsze sie boje ze cos we mnie wjedzie ;) ale jakos daje rade. juz umiem dojechac do centrum miasta :D juhu
duzo zieleni, ladne i zadbane miejsce.
czuje, ze bede to kochac jak juz sie do tego przyzwyczaje.

w ogole to jeden z moich nowych wspollokatorow, okazalo sie ze tez przyjechal z walii polnocnej i ,coz za zbieg okolicznosci, jest zaraz z wiochy obok llandudno. ale swiat jest maly nie?

pozdrawiam wszystkich, no i bede informowac na biezaco z mojej walki w wielkim miescie ;)

sciskam

2006-08-02 11:32:45 skomentuj (3)



Ksiega

Linki

Linki
Agnieszka
Piotruś
Michalina
Jarek
Iza
Robert
Nickesh
Brydzia
Madzia
Marcin
Irek
Maciek
Michał

Archiwum

2007
sierpień
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
marzec
2004
grudzień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń



Blog.pl

design by gingery

image from allposters.com